O autorze
W życiu zajmuję się często skrajnie zróżnicowanymi działaniami, bo to dla mnie jedyne antidotum na nudę. Począwszy od tego, że po ukończeniu szkoły muzycznej w klasie klarnetu i zwiedzaniu świata na tournée koncertowych jako baryton w Collegium Cantorum, dostałem się na Oxford, gdzie zrobiłem dyplom z informatyki. Potem, już z solidnymi podstawami akademickimi i doświadczeniami praktyka zacząłem prowadzić twarde, technologiczne szkolenia jako trener w największym ośrodku edukacyjnym Microsoft w Polsce i drugim w Europie środkowo wschodniej. W międzyczasie bardzo aktywnie przypatrywałem się rozwojowi mediów społecznościowych, co pozwoliło mi przez kilka lat być najpopularniejszym Polakiem na Twitterze. Zostałem honorowym obywatelem miasta New Britain w CT, USA. Wystartowałem własną firmę, pod którą zacząłem pomagać swoim klientom w doskonaleniu umiejętności prowadzenia szkoleń, rozwoju osobistego i tzw. leadership development. Szkolenia coraz bardziej indywidualne i dopasowywane pod konkretnych klientów przerodziły się w coaching i ta praktyka trwa już z powodzeniem od 8 lat.

A kiedy potrzebuję restartu, nic nie może konkurować z kilkudniowym wypadem, w którym towarzyszy mi wyłącznie mój motocykl.

Nasz nowy, wspaniały Prezydent (elekt)

Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Mamy demokrację. Ustrój o który nasi rodzice i dziadkowie walczyli i za który byli gotowi umrzeć, niejednokrotnie wypełniając tę obietnicę. W obliczu wyborów każdy z nas jest równy i każdy z nas ma rację.

Wczoraj postawiłem krzyżyk obok nazwiska Bronisława Komorowskiego. Bardziej niż licząc na to, że po 5 latach jego prezydentury nagle coś zacznie się dynamicznie zmieniać, to żeby podczas jesiennych wyborów Kaczyński nie objął stanowiska szefa rządu.

Jarosław Kaczyński jest, w mojej opinii, człowiekiem szalenie niebezpiecznym, bo zafiksowanym na punkcie "rozliczania", "afer" i wszystkich tych tematów, które są cudowną pożywką dla Faktu i SuperExpressu.

Jarosław Kaczyński stanowi blokadę rozwoju i taplanie się w naszym małym rodzinnym piekiełku, bez żadnych perspektyw na rozwój.

Ale to nie jest tekst o moich prywatnych odczuciach względem Kaczyńskiego. To jest tekst, w którym wyrażam ubolewanie wobec moich Koleżanek i Kolegów, którzy oddając głos na Komorowskiego, nie szanują decyzji swoich współobywateli, którzy głosowali na Dudę.

To jest zachowanie godne tej części zajadłego elektoratu PiS, który z pewnością podjąłby dyskusję na temat "sfałszowanych wyborów", gdyby ich kandydat nie okazał się zwycięzcą.

Wybraliśmy nowego prezydenta. My. Wszyscy. Wspólnie. Jeśli chcesz mieć jakieś pretensje o wynik wyborów, to nie miej ich do tych, którzy głosowali na Dudę. Miej je do tych, którzy się nie ruszyli i pozwolili zadecydować innym. A najlepiej nie miej ich wcale. Bo co Ci to da?

Wczoraj wieczorem, tuż przed wyłączeniem lampki nocnej sięgnąłem po telefon i sprawdziłem wyniki. Niestety, wygrał Duda. Niech żyje Prezydent Rzeczypospolitej. Wybrany w suwerennych, demokratycznych wyborach.

Dlatego na swoim twitterze napisałem tak:



Teraz jest już po wszystkim, trzeba zebrać się w garść i robić swoje. No, chyba że chcesz lamentować jak wszyscy, którzy wrzucają dziś na potęgę zdjęcia walizek na swoje profile. Ten temat z resztą dobrze opisał już Krzysztof Kotkowicz, więc odsyłam do niego.

Zamiast lamentować, zastanów się może czy na przestrzeni najbliższych 5 lat możesz coś zrobić dla tego Kraju, a nie co Prezydent Andrzej Duda może zrobić dla Ciebie.

Mamy demokrację i każdy z nas ma rację. Każdy może.
Trwa ładowanie komentarzy...