Islamiści nas zjedzą (kliknij)

Pokonywanie różnic kulturowych. (c) NATO
Pokonywanie różnic kulturowych. (c) NATO http://www.nato.int/docu/review/2005/issue4/polish/art2.html
Nie jestem copywriterem. Piszę tak, jak mówię albo przelewam na e-papier to, co właśnie leży mi na wątrobie. Teraz leżą mi dziennikarze, dla których statystyki wyświetleń są ważniejsze od uspokajania społecznych niepokojów i budowania pozytywnych, międzykulturowych relacji.

Wczoraj udostępniłem na facebooku link do tekstu Tomasza Terlikowskiego nawołującego do powrotu do krucjat, jako metody walki z osobami wyznającymi Islam.


W moim odczuciu jest to już sprawa - mimo, że jeszcze dość skutecznie zawoalowana – prokuratorska. Sięgnąłem po aktualny Kodeks Karny. W nim jak na dłoni mamy artykuły 119, 196 i 257 (wytłuszczenia moje):

Art. 119 § 1
Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


- oraz -

Art. 257
Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

(ujednolicony tekst KK na stronach Sejmu)

Niemniej, red. Terlikowski na tyle umiejętnie skonstruował zdania swojego tekstu, że jest w stanie obronić tezę, wedle której nie namawia do przemocy, a jedynie do umocnienia się w swojej wierze.

To jest kompetencja dziennikarska. Brawo. (poważnie)

Z drugiej jednak strony, wśród niektórych moich znajomych (o których również pisałem ostatnio, pod zdjęciem pięknego jelenia) pojawiają się linki tego rodzaju:



Nie znam tego serwisu, ani rzetelności publikujących tam dziennikarzy. Patrzę jednak na przekrój tej branży, która bardziej od merytorycznie poprawnych i zweryfikowanych treści ceni sobie statystyki klikalności. Dlatego czytając tak zatytułowany tekst, budzi się we mnie pytanie: czy rzeczywiście jest tak, że dyrektor wydał ZAKAZ(1) noszenia krótkich spódniczek i dekoltów ZE WZGLĘDU(2) na uchodźców?

Przecież korespondencja dyrektora z rodzicami uczniów jest rzeczą co najmniej oczekiwaną jeśli szkoła przyjmuje w swoje progi uchodźców z innego kraju. Co więcej, kiedy kilkanaście lat temu chodziłem do liceum, kierowanie do rodziców próśb o to, by dziewczęta nie ubierały się wyzywająco było na porządku dziennym, a wielu rodziców traktowało je już jak stopkę maila.

Dlatego nie wiem czy "islamiści nas zjedzą". Ale z pewnością zjedzą nas nerwy, jak dziennikarze będą szafować niesprawdzonymi informacjami i koloryzować je w imię liczby wyświetleń swoich serwisów.
Trwa ładowanie komentarzy...