O autorze
W życiu zajmuję się często skrajnie zróżnicowanymi działaniami, bo to dla mnie jedyne antidotum na nudę. Począwszy od tego, że po ukończeniu szkoły muzycznej w klasie klarnetu i zwiedzaniu świata na tournée koncertowych jako baryton w Collegium Cantorum, dostałem się na Oxford, gdzie zrobiłem dyplom z informatyki. Potem, już z solidnymi podstawami akademickimi i doświadczeniami praktyka zacząłem prowadzić twarde, technologiczne szkolenia jako trener w największym ośrodku edukacyjnym Microsoft w Polsce i drugim w Europie środkowo wschodniej. W międzyczasie bardzo aktywnie przypatrywałem się rozwojowi mediów społecznościowych, co pozwoliło mi przez kilka lat być najpopularniejszym Polakiem na Twitterze. Zostałem honorowym obywatelem miasta New Britain w CT, USA. Wystartowałem własną firmę, pod którą zacząłem pomagać swoim klientom w doskonaleniu umiejętności prowadzenia szkoleń, rozwoju osobistego i tzw. leadership development. Szkolenia coraz bardziej indywidualne i dopasowywane pod konkretnych klientów przerodziły się w coaching i ta praktyka trwa już z powodzeniem od 8 lat.

A kiedy potrzebuję restartu, nic nie może konkurować z kilkudniowym wypadem, w którym towarzyszy mi wyłącznie mój motocykl.

Marsz Czarnuchów

Posłanka Pawłowicz dla TVN24
Posłanka Pawłowicz dla TVN24 TVN24
Rzadko zdarza mi się komentować polską scenę polityczną, bo generalnie mam o niej bardzo niskie mniemanie. Ale tym razem coś się we mnie zagotowało.

Wczorajsze występy posłanki Pawłowicz odbiły się szerokim echem po wszystkich serwisach informacyjnych, po blogosferze i po serwisach społecznościowych.



A ja chciałbym tylko skomentować niezrozumienie Pani Poseł, która zdaje się kompletnie rozminęła się z ideą marszu.

"Te szmaty same nazwały się szmatami".

OK, to może ja tak bardzo prosto, lapidarnie wręcz postaram się to Pani Poseł wyjaśnić na przykładzie jeszcze bardziej przejaskrawionym, to może (daj Boże!) po raz pierwszy w historii uderzy się w pierś i przyzna: "Mea Culpa". Takie słowa wymagają odwagi, dlatego tak niewielu naszych polityków potrafi po nie sięgnąć.

Otóż, "Marsz Szmat" miał na celu zwrócić uwagę na problem gwałtu. Zamieńmy gwałt na rasizm, bo przecież w głowie gwałciciela zachodzą podobne procesy jak w głowie rasisty - ten człowiek jest gorszy ode mnie, mogę zrobić z nim co zechcę, niezależnie od jego woli. Czarnoskóry dla rasisty, kobieta dla gwałciciela.

Działając w środkowisku mniejszości rasowych, chcąc zorganizować happening, który miałby w swoim zamiarze uwypulikć proceder przejawów rasismu w naszym społeczeństwie możnaby z powodzeniem nazwać go "Marszem Czarnuchów". Czarnoskórzy obywatele i rezydenci - tak urodzeni w Polsce jak i napływowi - niejednokrotnie w ten sposób są nazywani. Tak czują, że są traktowani przez część społeczeństwa, choć wiedzą, że to niegodne.

Czy zorganizowanie marszu pod takim tytułem sprawia, że "To są Czarnuchy, bo sami się tak nazywają?"

Czy jeśli - analogicznie do posłanki Grodzkiej (której też posłanka Pawłowicz nie oszczędziła w swojej wypowiedzi) - działając w słusznej sprawie, stanąłbym ramię w ramię z moimi kolegami i przyjaciółmi o odmiennym do naszego kolorze skóry, automatycznie w oczach Pani Poseł stałbym się "Je***ym Czarnuchem"?

Pani Poseł - papież Franciszek mówi, że "ateiści mogą być dobrzy, jeśli robią dobre rzeczy". Czy byłoby wg Pani w porządku, gdyby zamiast takiego, zdrowego podejścia wezwał do palenia ich na stosie?

Wzywam do ogarnięcia się.

Podpisano,
Zwykły Obywatel RP
Trwa ładowanie komentarzy...